Widząc określenie w tytule posta możecie mi zarzucić przesadę, ale zrobicie to bezpodstawnie. Dlaczego?
Dlatego, że naprawdę tanie bilety lotnicze trudno jest dostać i ich kupowanie naprawdę można porównać do polowania.
Wiem o czym mówię, bo non stop szukam w internecie najlepszych okazji. Może nie non stop, tutaj przesadziłam, zgoda, ale jeśli tylko planuję jakiś wyjazd, ze sporym wyprzedzeniem, zawsze przeprowadzam gruntowne śledztwo odnośnie biletów na tanie loty. Nie chodzi o to, że żałuję pieniędzy na bilety, ale po co mam kupować coś, co mogę dostać taniej jeśli wykażę nieco więcej zaangażowania w poszukiwanie. Zwłaszcza, że tanie bilety lotnicze kupuję zazwyczaj znacznie poniżej cen rynkowych. Jak to robię?
Wykorzystuję promocje, albo wyszukuję ogłoszenia osób, które muszą zrezygnować z już zarezerwowanych lotów. Tym sposobem bilety na tanie loty kosztują co najmniej kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt procent mniej niż wynoszą ich ceny wyjściowe.
Dzięki swoim metodom kilkukrotnie udało mi się pozwiedzać niektóre miasta Europy za przysłowiowe grosze. Taką okazją na bardzo tanie loty były swego czasu promocje organizowane przez Wizzair.
Wizzair z promocji oczywiście nie rezygnuje i szczerze mówiąc nie sprawdzałam ostatnio jak kształtują się ceny lotów, ale jeszcze rok temu za niecałe dwieście złotych udało mi się polecieć do Paryża. Cały wyjazd kosztował niewiele drożej, bo nocowałam w tanim hostelu w kilkuosobowym pokoju. Na szczęście było to poza sezonem i ruch był dużo mniejszy niż zdarza się to wiosną, latem czy wczesną jesienią.